niedziela, 20 maja 2012

Marsz na ROM, Piotr Puldzian Płucienniczak

Ale wypiard!!!
Wyrosłem w środowisku słodkich wód. Hodowały mnie piwnice, garaże i szałasy w lesie. Żarłem ryby od dziecka. Przede wszystkim: japonki, karasie, leszcze, płocie. Trochę mniej: karpie, liny, okonie i szczupaki. Jeszcze rzadziej: węgorze.
Ryby w postaci kotletów, zup i smażone.
Ulubiony napój to herbata i wódka. Ten drugi, wiadomo, nie nadaje się do codziennego z nim kontaktu.
Po smażonym linie, jego chrupiącej skórze wysmażonej na czarno, czyli niezdrowo, ludycznie, wiem, nie powinienem o tym pisać. Dziś wstydem jest przyznać się do wódki, lepiej pić ją litrami, ale po kryjomu, tak żeby wiedziała o tym tyko żona, która toleruje pijaństwo, oby nie wyszło z domu. Dulszczyzna panuje przy moim lesie, dociera z prędkością jadącego rowerem triathlonisty.
Ja po smażonym linie czytam taki twór, który ujrzał światło dziennie bodaj wczoraj. Stojać zaniemogłem. Nic nie rozumiem. Nie rozumiem świata i jego książek.

sobota, 19 maja 2012

Krzysztof "Grabaż" Grabowski WIERSZE

Wiersze Grabaża wydane przez Lampe i Iskrę Bożą w 2008 roku to przegląd twórczości, powiedzmy, literackiej członka zespołów takich jak Pidżama Porno, Strachy Na Lachy. Zdarzają się smaczki takie jak ten napisany w 1984 roku, czyli przez dziewiętnastoletniego poety/tekściarza.

W lustrze lśni zapach tamtych dni
Dotyk głodnej ręki - czy pamiętasz
Cyklon B otwierał wam przestrzeń
Która dotąd była dla was zamknięta
                                     Eine kleine nachtmusic czyli walka o czystą poezję

Wiersze/piosenki Grabaża, to taki podręcznik historii młodych krzykaczy. Dowiemy się o co chodziło np. punkom w latach osiemdziesiątych. Dużo tu pstryczków w nos dla skinheadów, wiele śmiechu z drobnomieszczaństwa. Nie brakuje też takich tekstów jak "Codzienność" bardziej poetyckich niż songów, których zadaniem jest wykrzyczeć się w imieniu autora. 

Sprawdźcie czy książka jest jeszcze do dostania.

 Krzysztof "Grabaż" Grabowski WIERSZE, Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2008

czwartek, 17 maja 2012

Piotr Śliwiński w Olsztynie


24 maja o godz. 17.00 w Kortowie wykład prof. dr. hab. Piotra Śliwińskiego pt."Jak być młodym poetą? Jak pisać o młodości?"
Ciekawe, co profesor myśli o młodości w poezji? Tak wyrwać się z łańcucha piwnicy i posłuchać...

poniedziałek, 14 maja 2012

Oczami bohatera

Oczami bohatera


Jestem bohaterem wiersza Marcina Włodarskiego
jest mi wszystko jedno
co stanie się z wierszem
kokietuję i bezczelnie łgam
mieszkam na tej samej ulicy
co Pan Bóg
przechodzimy czasem obok siebie
ale nie wchodzimy sobie w drogę
jest mi wszystko jedno
i chociaż autor myśli że jest poetą
nic nie wie o poezji
bo nic nie wie o mnie
a kiedy mówię do niego
udaje że nie słyszy
kiedy krzyczę on pisze wiersz
nikt nie wie po co
kiedy płaczę nad jego losem
on patrzy na jej twarz
chyba że nie ma jej w pobliżu
wtedy cierpi dla wszystkich
wiem wszystko o każdym napisanym
i tym nie napisanym wierszu
mówić o tym nie będę
nie umiem
zresztą
pytania proszę kierować do autora
czuję jago bezsilność kiedy patrzy mi w oczy
prosi bym przestał
bo sam już nie wie kto łże
bo sam już nie wie kim jest
ja myślę czasem że nie ma go wcale
że wymyśliłem go by było zabawniej
ale się nie udało
i jest jeszcze smutniej
może on dobrze o tym wie
dlatego się chowa
może to dobry moment
by skończyć.


Marcin Włodarski

2002




Niesiołowskiego "Won do pisu". Gojira wieczorem.

Nie politykuję zazwyczaj. O polityce niewiele wiem. Nie zależy mi na niej. Wiem, że politycy są, wiem też, że muzycy i pisarze mają większy wpływ na losy świata.
Polityka sięga jednak dna, staje się ewentualnie tematem koszmarnych anegdot, paskudnych dowcipów.
Nie potrafię też oddzielić ziarna od plew słuchając polityków. Właściwie wszyscy wydawali się zawsze tacy sami, tylko fizjonomie ich odróżniały.
Czasem mam wrażenie, że politycy chcieliby, aby ludzie sami się pozabijali, najlepiej o względy właśnie polityków. Tak widzę np. Kaczyńskiego i tych jego podlizuchów w postaci np. Hoffmana.
Tym bardziej leżę ze śmiechu, zwijam się jak glizda w konwulsjach, gdy słyszę jak Niesiołowski się ośmiesza wykrzykując coś na swoich często chamskich oponentów. Aż mi się nie chce wierzyć, że ktoś taki jak Brudziński, Kaczyński, Hoffman i inni z pisu mogą wyprowadzić tak z równowagi. No, ale czy poseł Niesiołowski miał kiedyś równowagę? Wystarczy w Wikipedii pogrzebać, by się dowiedzieć, jak bogaty ma życiorys, ile się musiał pięści zaciskać. Nawet Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe zakładał (ZChN). Tak, tak, chrześcijańsko-narodowe.
Musi mieć nerwy zszarpane.
Być może wieczorami pisuje wiersze o charakterze refleksyjnym. Może szarpie struny w rytm Esoteric Surgery zespołu Gojira.
i na tym niech stanie ten smutny post. Że też mi się chciało...

sobota, 12 maja 2012

Thempest, Hyperial, OF NO AVAIL w Suszu, PUB SIGMA. Mózg w imadle.

Wczoraj po upalnym i dusznym dniu nadeszła burza. Wraz z nią przyjechały do Susza trzy zespoły, o których istnieniu ksiądz parafii tutejszej jeszcze nie wie, jak nie wie też o nich Doda Elektroda. OF NO AVAIL, THEMPEST I HYPERIAL wyłonili się z burzy nadjeżdżając od strony Iławy. Omijając sportową alejkę wylądowali w Sigmie z opóźnieniem. Jestem pewien, że zaspokajali swoje potrzeby z pomiotem diabelski po drodze i stąd to spóźnienie.
Ja wylazłem zgarbiony ze swojej piwnicy z nadzieją na rozrywkę przy metalu. Od dawna nie słuchałem na żywo muzyki. Owszem zdarzało się, że dziwnym zbiegiem nudy znalazłem na Dniach Susza i słyszałem jakiegoś Norbiego, Eneja, nie pamiętam. Przepraszam tych biznesmenów jeśli pomyliłem nazwy ich firm. Tym bardziej ochoczo biegłem oblewany z nieba świeżym deszczem. A że mam bardzo blisko do Sigmy dotarłem na koncert jako jeden z pierwszych, za co dostałem płytę od zespołu Thempest pt. „Spirytual Depravation”.
Koncert rozpoczął się około godziny 21. Jako pierwszy na scenie zagrzmiał OF NO AVAIL. Mnóstwo energii, kopyto naciskające żołądek. Już przy trzecim kawałku lekko się zesrałem i musiałem zmienić odzienie. Ludzie przez jakieś dwie piosenki stali prawie bez ruchu. Uszy nie przyzwyczajone do takiego hałasu schowały się ludziom do dup. Dopiero kiedy odebrali esemesy od swoich kochanek, mam i córek uwierzyli, że są na ziemi, że nadal mają blisko do domu. Lodówka jest pełna, mama pierze gacie na sobotę, żony czekają na swoich podstarzałych dzieciaków. Jest bezpiecznie.
Druga orkiestra to THEMPEST. Miałem nadzieję, że dadzą odpocząć uszom, że moje serce odsapnie. Basista to członek suskiej społeczności (nie wiem ino jakiej parafii). Jego sześciostrunowy bas, gitara gitarzysty i perkusja perkusisty szybko rozmyły moje złudzenia. Już w pierwszym kawałku zrobili taki burdel, że pognałem do pisuaru rzygać. Na zewnątrz szalała burza, wewnątrz Sigmy THEMPEST grzmi przebudzonym z tej okazji czołgiem zatopionym w jeziorze suskim. Po czwartym numerze błagałem o litość. Błagali o litość również przodkowie mieszkający w Rosenberg. Słychać było ich zawodzenia, ciemne proroctwa. Czułem się jakby Pudzianowski wywalił mi na głowę tonę Atlasu. Wybiegłem z lokalu i zobaczyłem wiadro dziwek przywiezionych dla członków orkiestr, ale damy przestraszone kuliły się do siebie i do ścian świeżego niklowanego wiadra. Nie dziwę im się, na zewnątrz gruz wywalający się z gitar i perkusji słyszalny był jeszcze bardziej. Nie wiem czy to dobrze.
Na koniec HYPERIAL. Publiczność skopana, obsrana i już lekko przygłucha dostała ostateczny cios. Pierwsze partie gitar, chóralny śpiew, piszczenie, zawodzenie, growl, klawisze gdzieś za ścianą i gejzer perkusji przekonały mnie, że nie dotrwam do końca. Tych ludzi diabeł wyrzygał. Przy ich muzyce ten sam diabeł zaspokaja się recytując wiersze Kazimierza Ratonia. Dziwki w wiadrze dostawały konwulsji. Dante otworzył jedno oko. Hyperial zrobił mi z mózgu kebab z sosem barbekju. I tylko gdzieś w rogu łba słyszałem słowa kulturysty: „Nie ma lipy”.
Do teraz nie wierzę, że taki underground miał miejsce przy hali sportowej. To ekstremalne przeżycie, do którego namawiam, ale jednocześnie nie chcę ponosić odpowiedzialności za widownię. Młode zespoły grały z siłą znanych kapel metalowych. Elvis Presley mógłby się uczyć ekspresji.
Pub Sigma otoczył opieką ludzi wyrzuconych za drzwi, ludzi, którzy zaczynają od granicznych doświadczeń w muzyce. Chwała właścicielowi za odwagę i wiarę.
Zabrakło mi tylko ludzi pokolenia Deep Purple i Slayera. Szkoda, że ogródki, farby ścienne tak szybko odbierają chęć i cierpliwość. Może następnym razem przygarbieni swoimi nowymi zakupami wyjdą jako i ja wyszedłem ze swojej piwnicy.
Przyznam, że to świeże, może ktoś powiedziałby amatorskie jeszcze granie, dodało mi energii. Dziś jem tylko mięso, lekko nadpsute.


A to kilka słabych zdjęć zrobionych głupim telefonem.

THEMPEST



                                           

HYPERIAL















piątek, 11 maja 2012

Thempest, Hyperial, OF NO AVAIL w Suszu, PUB SIGMA

Po raz pierwszy w historii Suskiej Sceny Undergroundowej - potężne uderzenie Warmińskich Braci z zespołów Thempest i Hyperial!!
Takiego wydarzenia jeszcze w Suszu nie było!!!
Pełna oprawa sceniczna, znakomita muza i zajebisty klimat!

DEATH ROSE DAY to koncert zorganizowany specjalnie na potrzeby lokalnej publiczności wynikający z rodzinnej przynależności członków praktycznie wszystkich zespołów grających w tym dniu do miejscowości Susz.Koncert DEATH ROSE DAY jest również organizowany w ramach wspólnej trasy "Unholy Apocalypse Tour 2012" zespołów Thempest i Hyperial!!

Data: 11.05.2012r
Miejsce: Pub Sigma Susz
Bilety: 8zł !!
START 20:00

Publikę rozgrzeje również znany Olsztyńskiej scenie OF NO AVAIL, który po raz drugi w tym roku zaprezentuje się w nowym składzie. Melodyjny metalcore/deathcore zaprowadzi was w najmniej oczekiwane rejony waszych umysłów i skłoni was do największego pogo w historii tego miasta !
http://www.facebook.com/ofnoavail

Kolejnym zespołem, który stanie na deskach Sigmy jest również Olsztyński THEMPEST - weterani na warmińskiej scenie, zaprezentują nowy materiał, który nieuchronnie zbliża się do rejestracji na nowym wydawnictwie.
http://www.facebook.com/thempest.olsztyn

Całość imprezy zamykać będzie zespół HYPERIAL z Dobrego Miasta. Grają najszybciej i najmocniej. Mocno odciskają swoje piętno na Warmińskiej Scenie Metalowej i również zaprezentują materiał z najnowszej EP pt "Industry"
http://www.facebook.com/hyperialmetal

Wszystkie kapele mają na koncie koncerty z gwiazdami takimi jak: Kat, Blaze Bayley, Sceptic, Trauma, Hunter, Christ Agony, Blindead, Lost Soul, Supreme Lord czy The Source.

Na koncercie będzie można również zaopatrzyć się w aktualne wydawnictwo CD wszystkich zespołów w atrakcyjnych cenach!

Zapraszajcie znajomych, przychodźcie tłumnie, jesteśmy tam dla was !! Niech Martwa Róża zaprowadzi was do Bezbożnej Apokalipsy ! :)

PRZYBYWAĆ!

Mateusz Tyberian Zakrzewski