sobota, 10 grudnia 2011

SALON CIEKAWEJ KSIĄŻKI 2011

I Salon Ciekawej Książki odbędzie się w dniach 9 – 11 grudnia 2011 roku w Łodzi, w Hali EXPO przy ulicy Stefanowskiego 30. Jego organizatorem są Międzynarodowe Targi Łódzkie. Ideą Salonu jest promowanie czytelnictwa, a także stworzenie interesującego wydarzenia kulturalnego dla mieszkańców Łodzi i regionu.

Podczas Salonu zaprezentuje się ponad 60 wystawców: wydawnictwa, instytucje kultury, biblioteki. Na stoiskach będzie można kupić: beletrystykę, poezję, albumy, komiksy, książki popularnonaukowe, książki antykwaryczne i wiele innych. Wraz z wystawcami tworzymy bogaty i interesujący program spotkań, warsztatów dla dzieci i dorosłych oraz wydarzeń.

Zapraszamy na:

- Konferencję „Biblioteki publiczne miejscem przyjaznym i inspirującym”, zorganizowaną przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Łodzi. Prelegentami konferencji będą m.in. takie sławy jak: prof. Tadeusz Sławek (Uniwersytet Śląski w Katowicach), dr Andrzej Rostocki (Uniwersytet Łódzki) czy dr Henryk Hollender (Uczelnia Łazarskiego, Warszawa).

- Dyskusję poświęconą jednej z najbardziej oczekiwanych premier listopada, znakomitej
i wstrząsającej książce – „Biedni ludzie z miasta Łodzi” Steve’a Sema-Sandberga, poświęconej osobie Chaima Mordechaja Rumkowskiego, „króla” łódzkiego getta. Spotkanie poprowadzi dyrektor Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, pani Joanna Podolska.

- Spotkania autorskie z:
• Andrzejem Sapkowskim - najsłynniejszym polskim pisarzem fantasy,
• Witoldem Jabłońskim - pisarzem, dziennikarzem i tłumaczem,
• profesorem Jerzym Bralczykiem - promocję książki „444 zdania polskie”,
• Maxem Cegielskim – dziennikarzem, pisarzem, prezenterem radiowym i telewizyjnym, podróżnikiem,
• Kasią Klich – piosenkarką, autorką książki dla dzieci „Bajkowa drużyna”,
• Jackiem Podsiadło – poetą, prozaikiem, tłumaczem, dziennikarzem, felietonistą,
• Jackiem Y. Łuczakiem poświęconą książce „Polska Kazimierza Nowaka”,
• Zofią Turowską poświecone jej książce „Nasierowska. Fotobiografia",
• Kingą Dunin, Agnieszką Graff, Markiem Beylinem, Romanem Kurkiewiczem, Tomaszem Piątkiem, Hanną Gill-Piątek - cykl spotkań organizowanych przez Krytykę Polityczną,
• profesorem Tadeuszem Morawskim – najsłynniejszym polskim twórcą palindromów,
• Robertem T. Preysem – autorem powieści z gatunku literatury sensacyjno- przygodowej,
• Kaliną Jerzykowską – znaną autorką książek dla dzieci,
• Joanną Orzechowską – autorką książki „Podwórka Piotrkowskiej”,
• Mariką Kraśniewską i Agą Kuligg – autorkami Wydawnictwa Papierowy Motyl.

- Prezentację działalności Dyskusyjnych Klubów Książki z województwa łódzkiego.
- Prezentację 11. numeru Kwartalnika Artystyczno-Literackiego "Arterie" i spotkanie z Marcinem Jurzystą, autorem książki poetyckiej "Ciuciubabka".

- Warsztaty dla dzieci organizowane przez Fundację ABC – Cała Polska czyta dzieciom: literackie, plastyczne, książki artystycznej.

- „O PSIE, KTÓRY SZUKAŁ” – warsztaty plastyczne i biblio-dogoterapeutyczne Wydawnictwa ŁADNE HALO.

- Warsztaty dla rodziców WZORCE MYŚLENIA A EMOCJE – EMOCJE A UCZENIE SIĘ - Na warsztatach omówione zostaną Wzorce Myślenia, którymi posługują się dzieci, oraz jakie są mocne i słabe strony poszczególnych stylów uczenia się. Przyjrzymy się skąd mogą brać się takie problemy jak dysleksja, dysgrafia, dysortografia, nadmienimy jak można im przeciwdziałać i je minimalizować. Wspomnimy również o zjawisku zwanym ADHD.

- Z PÓŁKI NA PÓŁKĘ czyli wymianę książek zorganizowaną przez portal lubimyczytac.pl - Masz na półce książki, które Ci się znudziły? Dostałeś nietrafiony prezent? Weź książkę z półki, wymień się i zaraź innych pasją do czytania!

- SALONIK ANTYKWARYCZNY - to miejsce w którym swoją ofertę przedstawiają antykwariaty i najlepsi bukiniści z całej Polski. Beletrystyka polska i obca, książki historyczne i naukowe ale też literatura „lżejsza” spod znaku sensacji, kryminału, sf czy horroru, literatura kobieca i dziecięca, płyty winylowe i komiksy, stare solidne wydania, dawne niezapomniane serie – Ceram, KIK, Nike, Biblioteka Narodowa - niedoścignieni ilustratorzy (Szancer, Grabiański, Berezowska), szeroka oferta kilkudziesięciu tysięcy książek z wszelkich dziedzin zaspokoi potrzeby wszystkich nawet najbardziej wybrednych miłośników literatury.

- Warsztaty z tworzenia Map Myśli.
- Prezentację Muzeum Papieru i Druku z Łodzi – pokazy czerpania papieru.
- Prezentację talentu iluminatora i skryby Kamila Królikowskiego.
- Prezentację prac adeptów i studentów Pracowni Projektowania Grafiki Wydawniczej Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.


DO PIERWSZYCH 1500 BILETÓW DODAJEMY W PREZENCIE KSIĄŻKĘ !!!!

Salon Ciekawej Książki powstaje we współpracy z Festiwalem PULS LITERATURY, organizowanym
w dniach 4 – 11 grudnia w Łodzi przez Śródmiejskie Forum Kultury - Dom Literatury i Oddział Łódzki Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Do udziału w Festiwalu zapraszani są wybitni pisarze, krytycy, tłumacze, literaturoznawcy, zaś na festiwalowe wydarzenia składają się spotkania autorskie, panele krytycznoliterackie, warsztaty, koncerty muzyczne, projekcje filmowe, działania multimedialne. Adresatami poszczególnych spotkań są: dzieci, młodzież i dorośli. Każda edycja Festiwalu ma wyrażony hasłem temat wiodący; tym razem będzie to RAZEM I OSOBNO. Część spotkań festiwalowych odbędzie się na terenie Targów.

Zachęcamy do odwiedzenia i polubienia Salonu na portalu społecznościowym Facebook.com www.facebook.com/SalonCiekawejKsiazki Na profilu pojawiać się będą informacje na temat nadchodzącej edycji - o wystawcach, patronach medialnych, imprezach towarzyszących.
Informacje o salonie można również znaleźć na stronie www.mtl.lodz.pl/ksiazka

Przygotowaliśmy specjalną ofertę dla wszystkich zwiedzających: Salon będzie można zwiedzać i brać udział we wszystkich spotkaniach za SYMBOLICZNĄ ZŁOTÓWKĘ po wcześniejszej rejestracji na stronie internetowej www.mtl.lodz.pl/ksiazka

Salon można będzie odwiedzać:
9 grudnia 2011 w godz. 10:00 - 18:00
10 grudnia 2011 w godz. 10:00 - 18:00
11 grudnia 2011 w godz. 10:00 - 17:00

Ceny biletów:
3 pln – bilet jednorazowy
1 pln – bilet jednorazowy po rejestracji na stronie www.mtl.lodz.pl/ksiazka do dnia 7.12
Dzieci do lat 10 - bezpłatnie
Kasy zamykane są pół godziny przed końcem Salonu.

PATRONATY
Wsparcie dla projektu Salonu wyraziła pani poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska, która aktywnie wspiera ideę Republiki Książki – koalicji na rzecz rozwoju czytelnictwa i bibliotek. Salon patronatem honorowym objął również Marszałek Województwa Łódzkiego Witold Stępień oraz Prezydent Miasta Łodzi, pani Hanna Zdanowska. Patronatem medialnym Salon objęły najważniejsze tytuły z branży księgarskiej: Magazyn Literacki KSIĄŻKI, Biblioteka Analiz, Notes Wydawniczy oraz portal rynek-ksiazki.pl. Ponadto w gronie patronów znajduje się Niezależny Magazyn Bukinistyczny ARCHIPELAG, Krytyka Polityczna, Gazeta Wyborcza, Radio WAWA oraz portale granice.pl, nakanapie.pl, papierowemysli.pl, Forum Literackie Inkaustus.pl, lubimyczytac.pl, gandalf.com.pl, edusieć.pl oraz ksiazki.tv.

środa, 7 grudnia 2011

Piotr Macierzyński, "Antologia wierszy ssmańskich"

Wiersze Piotra Macierzyńskiego od pierwszego z nimi spotkania podgrzewały atmosferę. Jego widzenie świata nie obce jest wszystkim cynikom, chcącym jednak poczuć coś autentycznego, dążących do źródeł człowieka, żeby użyć wielkich słów. To twórczość bezkompromisowa, autentyczna, jednocześnie pełna siły kreacji, to typowa literatura, gdzie autor stwarza świat na nowo, nawet jeśli jest łudząco podobny do tego, w którym spotykamy się w pracy albo u fryzjera.

Tym razem Piotr Macierzyński zepchnął mnie na krańce przepaści. Stoję i patrzę w dół. Nie wiem, co powiedzieć. Taki efekt osiąga się, jeśli liczy się przede wszystkim literatura. Nakład, wywiady itede to tylko wartość dodana. Piotr Macierzyński opublikował książkę z wierszami, która w starannie wynaturzonym przez kremy, czyli skrajnie wykreowanym, niklowanym i wyperfumowanym świecie musi nawet zniesmaczyć. Jeśli kogoś nie zniesmacza, to znaczy, że trafiła na człowieka, który nie zna się na modzie i współczesnej muzyce. Z pewnością wypierdolił telewizor na balkon i od czasu do czasu dzieciom puszcza z komputera Misia Uszatka.

W czasach, w których oburzeni koczują na skwerach, przed instytucjami i w ogóle są bardzo oburzeni a Jarosław Kaczyński ( to bardzo popularna postać reprezentująca tzw. prawicę wśród partii politycznych) znów przywołuje w katolickim kraju temat kary śmierci; w świecie, w którym ludzie żyją śmiercią Hanki Mostowiak (tej postaci nie trzeba przybliżać) i nie ważne czy śmieją się, czy są naprawdę wzruszeni – Hanka Mostowiak to ważna postać. W takim świecie poeta urodzony w latach siedemdziesiątych przywołuje znowu temat obozu zagłady.

To relacja z punktu widzenia osadzonych i oprawców. Autor wciela się w rolę więźniów i w pierwszej osobie nie daje sobie żadnych szans. Doświadczenie literackie jest dojmujące. Nie przeszkadza nawet fakt, że Piotr Macierzyński nie może wiedzieć nic o doświadczeniach więźniów w Oświęcimiu. To oczywiście czasem zastanawia, czy miał prawo? Tak, takie pytania rodzą się w trakcie lektury. Nie ma jednak czasu na odpowiedź, ponieważ kolejne wiersze wrzucają nas w błoto, krew i ból. Nie przeszkadza fakt, że podczas czytania kolejnych wierszy można wpaść na pomysł, że niektóre są spreparowane specjalnie na potrzeby tego tomiku, czyli na siłę. Nie przeszkadza, ponieważ kolejny wiersz skutecznie omamia nas pozorami autentyczności doświadczeń, czyli udaną kreacją literacką, co szczególnie w poezji jest rzadkością.

Wiersze inspirowane są, jak przyznaje autor na końcu książki, pamiętnikami i dziennikami oprawców i więźniów. Wyszła z tego kolejna udana próba podważenia sensu człowieka i świata. Tym razem jednak udało się to człowiekowi, który nie był naocznym świadkiem wydarzeń. To będę podkreślał często.

„Antologia wierszy ssmańskich” to bardzo potrzebna książka w cywilizacji pogrążonej w kryzysie ekonomicznym, skupionej na sobie oraz na kolejnych faworytach programów rozrywkowych wyłaniających kolejne kosmiczne talenty. To zbiór wierszy, który poddaje w wątpliwość nasze samozadowolenie.

Gdybym był Piotrem Macierzyńskim napisałbym taką książkę raz jeszcze. He.


* * *
zostałem zgwałcony
ale najgorsze że również okradli mnie z chleba
leci mi krew
jeśli się nie powieszę
będą myśleli że mi się podobało


Piotr Macierzyński, "Antologia wierszy ssmańskich", HaArt 2011

poniedziałek, 28 listopada 2011

Przemek Gulda, "Chłopcy i dziewczęta w Polsce".

„Chłopcy i dziewczęta w Polsce” Przemka Guldy to książka o młodych ludziach, którzy jednak niekoniecznie muszą mieszkać w Polsce. W ogóle Polski jest tu zbyt mało, aby tytuł był uprawomocniony. Może to marketing, bo w końcu tytuł dobrze brzmi, może to podpowiedź.
To co przydarza się bohaterom w kolejnych opowieściach zamieszczonych w tej książce jest na tyle uniwersalne, że łatwo będzie się z nimi utożsamić licealistom, bo to im przede wszystkim ta książka się spodoba. W końcu to historie o nich i dla nich.
Drugoosobowa narracja, w której narrator bezpośrednio zwraca się do „niej” lub do „niego” przypominając bohaterowi, co go spotkało i dlaczego stawia i mnie, i czytelnika w pozycji czasem wręcz terapeuty, który wykłada jasno, opowiada o źródłach problemów. Narracja ta niby się nie wyczerpuje, a jednak za dużo tu oczu narratora, za mało zaś świata bohaterów.

Może dlatego nie doczytałem się tu niczego, co by mną poruszyło. Spodziewam się jednak zupełnie innej reakcji na książkę Przemka Guldy ze strony czytelnika, który jest dziewczyną lub chłopakiem z Polski, czyli oczytanych licealistów. Postawię ryzykowną tezę, że szczególnie dziewczęta będą zadowolone z książki. One lubią, kiedy się do nich zwracamy bezpośrednio, to stwarza złudzenie poświęconej uwagi, opiekuńczości wręcz.

Jak już wspomniałem Polski tu niewiele. To mnie zawiodło, bo siedząc większą część swojego życia w piwnicy, miałem nadzieję dowiedzieć się czegoś o ludziach w Polsce. Zbuntowane dusze małolatów, ich przywiązanie do ubioru, młodzieńczych symboli, kłopoty z tożsamością, pierwsze inicjacje seksualne. Znamy to.
Nie czynię jednak wyrzutów autorowi. Pamiętajmy, że próba zobrazowania młodzieży w dzisiejszych, dynamicznie zmieniających się czasach, to zajęcie ryzykowne. Zbyt szybko się zmienia ta nasza młodzież, by mogła docenić to, co o niej pisano rok temu. Zbyt srogie mamy czasy, by dorosłego mogła poruszyć choćby nawet nastoletnia prostytutka. Z tego punktu patrząc posądzam autora o donkiszoterie i gratuluję mu jej. To w końcu coraz rzadziej spotykana postawa a literatura jest przestrzenią, w której szczególnie jej brakuje, pewnie dlatego, że od literatury donkiszoterii spodziewamy się bardziej niż od handlu.

Jak się rzekło, książka warta polecenia licealistom. Nauczycielom? Ci mogą być wstrząśnięci, podobnie rodzice dzieci w wieku dojrzewającym.
Fragmenty książki, odpowiednio wyselekcjonowane, przydadzą się recytatorom poszukującym dobrych tekstów do recytacji na konkursach.


Przemek Gulda, „Chłopcy i dziewczęta w Polsce”, Lampa i Iskra Boża, 2011

środa, 23 listopada 2011

Robert Rybicki, „Masakra kalaczakra”, czyli wewnętrzne krwawienie.

Dziś urodziłem dwie córki i dostałem książkę Rybickiego. Ostatnio czytałem jego książę w marcu. Nie mam firan w oknach, bo boję się oburzonych w Ameryce. Muszę kupić mleko. Staram się opuścić wędzone spodnie tak, by móc wywlec kości bezpiecznie na wyprawę po produkty spożywcze. Ciągle jednak nie mogę wyjść ze świata książki. Bezdźwięczny zapach lnu trzyma mnie za nogi wraz z „niezauważalnymi szprychami”. „Postać w białym płaszczu” rozkłada placki w przedpokoju i nie mogę przeskoczyć tego wykładu, nie wiem o co chodzi. Staram się być „morskim prądem, który niesie węgorze, ale Przemysław zbyt twardo podchodzi do diety a Jarosław ma za mały plecak, by mnie w nim wynieść. Jego niebieski polar, to już zbyt banalny kamuflaż. Jacek jeździ wokół fokusem i trąbi. Niestety zamieniam się w prąd stały.
Idę za radą i wyobrażam obie „wątrobę, która płonie jak statek na morskim widnokręgu”. Mam jednak problem z działką budowlaną i przypomina mi on placki w przedpokoju. Dwie córki, które urodziłem, chociaż tego faktu nie pamiętam, wymagają ode mnie, bym wyobraził sobie swoją „wątrobę jako wygodny tapczan”. Próbuję, ale wychodzi mi jednie wątroba jako strawiona głowa śledzia. Zapotrzebowanie na artykuły spożywcze rośnie groźnie. Doraźnie i sprośnie. Momentami myślę, że sekunda to moja żona. Na szczęście „galaktyka jest tarczą starego telefonu o barwie kości słoniowej”.

Robert Rybicki znów nie ułatwia życia czytelnikowi – zresztą sam przyznaje, że „Bliżsi mi są Ludzie Kibli niż/ Ty, czytelniku”. Na pozór nie widomo o co chodzi jego wierszom. Na pozór, bo jeśli odetniemy od nich wszystko, co należy do sfery wyobraźni poety, to wyłoni się jakiś tam sens tych wierszy. Szkoda tylko, że zanim uda się to uczynić, dostaję wewnętrznego krwotoku. Nieoczekiwane skojarzenia piętrzące się w każdym wierszu Roberta Rybickiego odsuwają od sedna sprawy. Mało tego, pojawia się w końcu pytanie o to, czy autor pamięta o co mu chodziło.
Pozostaje jedynie odbiór na poziomie emocji, jakie wywołują te wiersze.
Ponownie można postawić Rybickiemu zarzut, że niewiele ma do powiedzenia, że znalazł sobie sposób na oszukanie czytelnika. Jest to jednocześnie sposób na poezję osobną, niepowtarzalną. W końcu zawsze znajdzie się grupa snobów, którzy ujrzą i docenią w wydziwianiu dominację formy nad jałowością treści obecnego świata.
Poezja to sztuka. Sztuka zaś to również sposób wyrażania siebie. Bruce Lee podkreślał, że każdy ruch w sztuce walki to również sposób wyrażania siebie, pokazania osobowości. Idąc tym tropem traktuję poezję Roberta Rybickiego jako sposób wyrażenia siebie, każde słowo to kolejny ruch, cios, unik, cios, cios i zejście.
Zupełnie zaś mnie nie kręci, jak to mówią, że na kartkach „Masakry Kalaczakry” spotykają się postacie i rekwizyty z różnych epok, środowisk. To zabawy, które przeżyłem w liceum dla zabicia czasu na nudnej lekcji. I nie byliśmy utalentowanymi poetami. Tworzyliśmy jedynie znudzone towarzystwo w ostatniej ławce. Z tej nudy i zniechęcenia rodziła się chora wyobraźnia.
Przyznaję osobny charakter tej poezji i jestem pewien, że zarówno dla miłośników Rybickiego jak i dla nowych odbiorców spotkanie z „Masakrą kalaczakrą” będzie mocnym doświadczeniem.
Sam jednak lekko się zawiodłem. Miałem nadzieję poczytać Rybickiego o ten rok od „Gramu mózgu” innego, rozwiniętego. Tymczasem czytam jakby kontynuację książki z poprzedniego roku. Być może o to chodziło.


Robert Rybicki, Masakra kalaczakra, WBPiCAK, Poznań 2011

piątek, 11 listopada 2011

Szymon Bira, "Podręcznik królowej"

Szymon Bira w drugiej książce znów oszczędnie dysponuje słowami, które w jego poezji wchodzą ze sobą w niespotykane relacje. To co ocala te wiersze przed oskarżeniem ich np. o zaangażowanie społeczne, to właśnie oszczędność i poszukiwanie innego sensu znanych sobie słów. Temat wiersza jest tłem jedynie.

Czytelnik „Podręcznika królowej” nie znajdzie tu efektownych metafor czy porównań. Wiersze zawarte w książce sprawiają wrażenie wierszy dojrzałego mężczyzny, nie dwudziestotrzyletniego młodzieńca.

Nie ma tu wymachiwania rękami, pokazywania siebie, skupiania się na sobie, lansowania się. To właśnie powoduje, że wierzę poecie.

W narodowe święto dobrze czyta się poezję pozbawioną górnolotnych słów, haseł i pieśni, które pachną nacjonalizmem. To wiersze, które pasują do refleksji na czas pokoju i wolności, kiedy to pałki i karabiny nie odgrywają roli. Czytam te wiersze i myślę sobie, że w czasach pokoju i wolności nie ma patriotów bezinteresownych.

Zdecydowanie polecam książkę Szymona Biry „Podręcznik królowej”. I gratuluję wszystkim, którzy przyczynili się do jej opublikowania.


Niepodległość

jest listopad wiele
zmieniło się nie szkodzi

naprawdę jest tak
natrafić bardzo ciężko
na domykanie całości
podejrzewam

wielkie pachnące
łasice bez słońca
szerokie
o winę

11.11.2008


niedorzeczna jest
historia chłopca
i wróżki

jeden warunek szczęścia
czerwony lisi ogon

tylko tyle pyta
chłopiec z pełną buzią
uwiedziony

wyszedł w stronę świata
lecz nie może
od tej pory
ruszyć nóżką


30.08.2008


nie ma już żadnej
połowy
z połowy czas dzieli się
w całości

na te wrażenia
tyle jest święta

demony są ze światła
i takie które
nie gasną


22.11.2008


Szymon Bira, „Podręcznik królowej”, Oficyna Wydawnicza ATUT , Wrocław 2011

poniedziałek, 24 października 2011

Staromiejski Dom Kultury. Warsztaty Literackie.

Staromiejski Dom Kultury ogłasza nabór na Warsztaty Literackie dla osób w wieku 16 – 26 lat zamieszkałych w Warszawie lub okolicach

Warsztaty Literackie w SDK cieszą się wieloletnią tradycją i renomą: są tutaj prowadzone od 1986 roku, a udział w nich daje możliwość zarówno ćwiczenia warsztatu pisarskiego oraz zdobycia szerokiej wiedzy na temat specyfiki najnowszej literatury i krytyki, jak i nawiązania wartościowych znajomości. W pokoju literackim Staromiejskiego Domu Kultury swoją karierę pisarską rozpoczynali m.in. Krzysztof Varga i Jacek Podsiadło, a przez wiele lat związane z instytucją były takie postaci, jak Piotr Bratkowski czy Paweł Dunin-Wąsowicz. W ubiegłych latach spotkania warsztatowe prowadzili m.in. Adam Wiedemann (poeta, prozaik, publicysta, trzykrotnie nominowany do Nagrody „Nike”), Marcin Sendecki (poeta, publicysta, redaktor „Przekroju”), Jarosław Klejnocki (poeta, prozaik, krytyk, publicysta, wykładowca UW, obecnie – dyrektor Muzeum Literatury im. A. Mickiewicza), Paweł Dunin-Wąsowicz (krytyk, publicysta, wydawca), Jacek Dehnel, Jakub Żulczyk, Agnieszka Drotkiewicz, Darek Foks, Maria Cyranowicz, Joanna Mueller, Igor Stokfiszewski, a także artysta plastyk Zbigniew Libera oraz aktorka i reżyserka Agnieszka Glińska. SDK jest również wydawcą internetowego kwartalnika literackiego „Wakat” (www.sdk.pl/wakat) oraz serii poetyckiej „Debiuty” (wcześniej Biblioteka „Nocy Poetów”), jak również organizatorem wielu cyklicznych imprez literackich i corocznego festiwalu Manifestacje Poetyckie.

Oferujemy Państwu zajęcia:
- w dziedzinie poezji, prozy, eseju, krytyki literackiej oraz dotyczące związków literatury z innymi sztukami
- odbywające się w każdą środę od godz. 18.00 lub 18.30 (trwające ok. dwóch godzin), od połowy listopada 2011 do połowy czerwca 2012 roku
- prowadzone przez profesjonalnych wykładowców (aktywnych twórczo poetów, prozaików, krytyków literackich i wykładowców akademickich)
- obejmujące warsztaty kreatywnego pisania, analizę tekstów literackich, historię najnowszej literatury, często nieskodyfikowanej jeszcze w podręcznikach (od 1989 roku aż po dzień wczorajszy), rozpoznania jej aktualnych prądów oraz medialnych form obecności (w tym – nagród), rynku czasopiśmienniczego i wydawniczego w Polsce a także struktur „życia literackiego”

Uczestnikom naszych warsztatów zapewniamy ponadto:
- możliwość indywidualnych konsultacji swojej twórczości podczas Literackiego Punktu Konsultacyjnego (środy, godz. 16.00 – 18.00)
- druk i prezentację arkusza poetyckiego lub prozatorskiego z recenzją wybranego krytyka
- otrzymywanie informacji o odbywających się spotkaniach autorskich, dyskusjach, turniejach, festiwalach i innych imprezach kulturalnych
- pomoc w publikacji na łamach prasy ogólnopolskiej oraz stałą kuratelę koordynatora warsztatów i opiekuna grupy

Osoby zainteresowane udziałem w warsztatach prosimy o nadsyłanie zgłoszeń do 10 listopada 2011 drogą mailową na adres warsztaty.sdk@gmail.com. Zgłoszenie powinno zawierać:

- dane osobowe (imię i nazwisko, nr telefonu, wiek)
- krótką notkę osobową (typ i nazwa szkoły / kierunek studiów, rodzaj uprawianej twórczości, dotychczasowe osiągnięcia, inne zainteresowania, a także informację o preferowanych autorach / książkach oraz o znajomości najmłodszej polskiej poezji i prozy – dane te nie będą brane pod uwagę podczas postępowania kwalifikacyjnego)
- próbkę twórczości własnej (zestaw 10 wierszy i/ lub prozę i/ lub esej do 7 stron maszynopisu – wszystkie utwory w jednym pliku tekstowym)

Osoby zakwalifikowane na warsztaty zostaną o tym powiadomione pocztą elektroniczną.

Staromiejski Dom Kultury
Rynek Starego Miasta 2
00–272 Warszawa
(0-22) 831–23–75

zgłoszenia: warsztaty.sdk@gmail.com
kontakt z działem literackim SDK: nocpoetow@sdk.pl
koordynator: Beata Gula

ZAPRASZAMY

Christian Kracht, "Tu będę w słońcu i cieniu"

„Tu będę w słońcu i cieniu” to pierwsza książka Christiana Krachta opublikowana w Polsce. Odważnym okazało się wydawnictwo Fa-art, które jak widać po nowej publikacji trzyma formę.

Christian Kracht jest dziennikarzem. Opublikował już książki, między innymi reportaże, prozę podróżniczą. „Tu będę w słońcu i cieniu” to osobliwa książka i ze względu na temat, i na pomysł, według którego autor postanowił podjąć swoją podróż.

Otóż mamy do czynienia z wymyślonym światem, a raczej z pewną przeróbką, powiedzmy brzydko, historii. To świat, w którym Lenin wznieca w roku 1917 rewolucję w Szwajcarii. Socjalistyczna Republika Szwajcarii podejmuję akcję kolonizowania Afryki w wyniku czego wchodzi w konflikt z innymi mocarstwami, np. z faszystowskimi Niemcami i Brytyjczykami. Głównym bohaterem relacjonującym wydarzenia jest czarnoskóry oficer, który w nam współczesnych czasach udaje się do Reduty, czyli twierdzy wykutej w skale, by aresztować Brażyńskiego – przeciwnika rewolucji.

Kracht stworzył sobie ogrom możliwości wymyślając taką historię. To mogło zaprowadzić go w rejony, gdzie zbyt wybujała wyobraźnia wydłubie na kartach ksiązki niepotrzebnie groteskowe postacie i wydarzenia. Narrator jest jednak powściągliwy, na ludzi patrzy okiem zdrowego człowieka. Obraz wojny jaki odsłania przed nami zapewne niczym nie różni się od tych, które miały i mają miejsce, na których ja i wielu z nas nie było, ale fakt, że nie trzeba być na wojnie, aby móc sobie ją wyobrazić literacko jest ogromną zasługą Christina Krachta.
„Tu będę w słońcu i cieniu” to nie tylko wyimaginowany świat, poprawka z historii, ćwiczenia wyobraźni. Ta książka ma jeszcze jeden walor. W sposób bardzo subtelny, nienarzucający się komentuje dzisiejszą cywilizację, o której można powiedzieć, że jest cywilizacją działań wojennych. To cywilizacja ciągłych zmian, zaskakujących i przerażających. Ilość zdarzeń jakie mają miejsce podczas około stustronicowej powieści może zawirować w głowie.

Na czym polega wspomniana subtelność …to np. nawiązania do religii dalekiego wschodu. Bohaterowie, którzy twierdzą, że urodzili się na wojnie i ich życie to wojna, rozmawiają o satori, czyli oświeceniu. Czytając „Tu będę w słońcu i cieniu” doznawałem przekonania, że zbyt często narzeka się na świat, w którym wojny są relacjonowane na równi z kłopotami na plantacji papryki. Zbyt rzadko siedząc w piwnicy myślę, co zrobić ze sobą, by stanąć w opozycji do owej cywilizacji, na ile rozwijam swój wewnętrzny świat. To książka o podróży oficera, podróży przez łzy i krew wielu ludzi skłania do refleksji nad pojedynczym człowiekiem.

Zastanawiający jest również fragment na temat komunikacji człowieka. Wojna zmienia ludzi mentalnie, zmienia ich podejście do komunikacji, języka pisanego. Im więcej wojny jakiejkolwiek, tym mniej czytania i pisania a język staje się coraz bardziej zawężanym zbiorem symboli. To może zastanowić, szczególnie nauczyciela języka polskiego w pierwszym lepszym gimnazjum. Poczytajmy:

— Otóż, wojna nas zmienia, nie tylko fizycznie i mentalnie, nie tylko każdego z osobna, ale także jako całość, jako jedność. Tak?
— Oczywiście, Favre.
— Jeśli kiedyś w czasach pokoju dużo czytaliśmy, jeśli pisa¬liśmy książki, drukowaliśmy książki, chodziliśmy do bibliotek, to teraz ewolucyjnie oddalamy się od pisma, ono traci dla nas coraz bardziej na znaczeniu czy, jak kto woli, tworzy się język prywatny.
— Nasze dialekty od zawsze były wyłącznie oralnymi języka¬mi, zapis istniał jedynie w ogólnym języku niemieckim. Dialekt jest naszą koine, oto dlaczego nie mówimy po niemiecku.
— Właśnie. Dzięki wojnie oddalamy się nie tylko od ogólne¬go języka niemieckiego, lecz także od literackiego. Język stanowi zbiór symbolicznych dźwięków, pochodzi z kosmosu niepozna¬walnych, a przede wszystkim nigdy niezgłębionych form.
— Ach tak.
— Zanik naszej umiejętności pisania jest, można powiedzieć, procesem zamierzonego zapominania. Nie ma już nikogo, kto urodził się w czasach pokoju. Pokolenie, które po nas przyjdzie, będzie pierwszym budulcem nowego człowieka. Niech żyje wojna.

Świeża publikacja Fa-artu jeszcze długo będzie świeża. Temat wojny zawsze jest tematem, z którym można się spotkać w ciepłym fotelu albo w pociągu. Można też samotnie w piwnicy powracać do tej ksiązki odnajdując w niej niespotkane wcześniej aluzje do współczesnego świata, jego kondycji. Książka napisana językiem przeciętnego obywatela nie zrazi czytelnika zwykłego do rzadkiego czytania kryminału czy sensacji. Tym razem jednak oczy otworzy szerzej. Może ze zdziwienia, może z przerażenia. To już zależy od niego samego.

Christian Kracht, Tu będę w słońcu i w cieniu, Tłum. Dorota Stroińska, Wydawnictwo
FA-art, Katowice 2011